Motojajko – motocyklowa tradycja Wielkiej Soboty

Rozmowa z ks. Sebastianem Wojewskim

Wielka Sobota w wielu miejscach kojarzy się z koszyczkami wielkanocnymi przynoszonymi do kościoła. W niektórych miejscach Polski pojawia się jednak widok nieco mniej codzienny – dziesiątki, a czasem setki motocykli zaparkowanych przed świątynią. Tak właśnie wygląda Motojajko – wydarzenie, które od piętnastu lat organizuje ks. Sebastian Wojewski. 

Piętnaście lat tradycji

Jak opowiada ks. Sebastian Wojewski, pomysł na Motojajko narodził się piętnaście lat temu.

To wydarzenie cykliczne, które zrodziło się właściwie z rozmowy i spontanicznej idei – wspomina kapłan. – Kiedy byłem jeszcze w katedrze, spotkałem na jednym ze zlotów motocyklistów śp. Macieja Duszę „Duszmena”. Rozmawialiśmy wtedy, że skoro ja jestem księdzem, a on duszmenem, to może warto zrobić coś wspólnego.

Inspiracją stało się podobne wydarzenie znalezione w internecie. Pomysł był prosty: zorganizować spotkanie motocyklistów w Wielką Sobotę i poświęcić pokarmy wielkanocne.

Pierwsze Motojajko odbyło się przed katedrą. – Przyjechali motocykliści, pojawiła się nawet telewizja i radio – wspomina ks. Wojewski. – Na początku było to po prostu spotkanie: poświęcenie jajek, kilka słów i koniec.

Z katedry do Wiślicy

Kiedy ks. Sebastian rozpoczął posługę w Wiślicy, Motojajko przeniosło się właśnie tam. I zaczęło się rozwijać.

W Wiślicy mieliśmy więcej miejsca, więc mogliśmy rozbudować całe wydarzenie – opowiada kapłan. – Najpierw był poczęstunek, później pojawiła się krótka parada motocykli. Policjanci z Buska-Zdroju prowadzili przejazd.

Frekwencja szybko zaczęła rosnąć. W jednym z lat do Wiślicy przyjechało około czterystu motocykli.

– To naprawdę robiło wrażenie – przyznaje ks. Wojewski. – W tamtych stronach jest dużo motocyklistów z Buska, Pińczowa i okolic, więc wydarzenie szybko się rozniosło.

To nie jest zlot

Choć Motojajko przyciąga wielu motocyklistów, jego organizator podkreśla jedną rzecz: to nie jest zlot motocyklowy.

– Zawsze się bronię przed tym określeniem – mówi ks. Sebastian. – Najważniejsze jest poświęcenie pokarmów w Wielką Sobotę. Motocykle są tylko dodatkiem.

Motocykliści przyjeżdżają ze swoimi koszyczkami wielkanocnymi. Czasem w bardzo oryginalny sposób.

– Niektórzy wkładają pokarmy do kasków – śmieje się kapłan. – Mam zdjęcia, gdzie w kasku są jajka, kiełbasa czy ser. I właśnie te koszyczki – czy nawet kaski – są święcone.

Wydarzenie wspólnotowe

Organizatorem Motojajka jest zawsze parafia, choć wydarzenie powstaje przy współpracy ze środowiskiem motocyklistów.

Robimy to wspólnie z lokalnym klubem motocyklowym – wyjaśnia ks. Wojewski. – Parafia jest organizatorem, a motocykliści pomagają przy organizacji.

W tym roku planowany jest również poczęstunek dla uczestników.

– Chcemy przygotować żurek dla wszystkich. Liczę, że przyjedzie około dwustu osób – mówi kapłan. – Wszystko zależy oczywiście od pogody.

Pasja, która zaczęła się w dzieciństwie

Motocykle są obecne w życiu ks. Sebastiana od bardzo dawna.

Moja pasja zaczęła się tuż po pierwszej Komunii Świętej, kiedy dostałem swoją pierwszą motorynkę – wspomina.

Później były kolejne maszyny: Simson, Zip, mały Chopper, Trackstar, Midnightstar. Dziś kapłan jeździ na Yamasze Tracer.

Wielka Sobota na dwóch kołach

Motojajko przez piętnaście lat stało się wydarzeniem rozpoznawalnym w środowisku motocyklistów. Łączy ono pasję do jazdy z przeżywaniem tradycji Wielkiej Soboty.

Jak podkreśla ks. Sebastian Wojewski, najważniejsze jest jednak coś innego:

Chodzi o to, żeby przyjechać, pomodlić się i poświęcić pokarmy. Reszta jest tylko dodatkiem.

 

MOTOJAJKO 2026 – WIELKA SOBOTA – 4 KWIETNIA 2026

PARAFIA ŚW. JÓZEFA ROBOTNIKA W KIELCACH – GODZ. 12:00

Formularz kontaktowy