Wielu wiernych pyta, dlaczego w piątek 26 grudnia, mimo że trwa radosny czas Świąt Bożego Narodzenia, potrzebna była dyspensa od postu, którą wydał bp Jan Piotrowski. Wyjaśnienie jest bardzo proste.
W Kościele katolickim w Polsce, każdy piątek w ciągu roku – poza wyjątkami ściśle określonymi w przepisach – jest dniem pokuty, a więc dniem wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych. Taki obowiązek wynika nie z kalendarza świeckiego, ale z prawa kanonicznego i dotyczy wszystkich piątków, także tych, które wypadają w okresie świątecznym.
Uroczystość Bożego Narodzenia (25 grudnia) zawsze znosi post, ponieważ jest to uroczystość najwyższej rangi. Natomiast 26 grudnia – święto św. Szczepana, choć bardzo ważne i głęboko wpisane w tradycję świąteczną, nie znosi automatycznie piątkowego obowiązku pokutnego, jeśli przypada w piątek.
Dlatego właśnie biskup diecezjalny ma prawo – i obowiązek duszpasterskiej troski – udzielić dyspensy, aby wierni mogli w pełni przeżywać świąteczny czas, spotkania rodzinne i radość Bożego Narodzenia bez niepokoju sumienia.
Dyspensa nie znosi jednak ducha pokuty. Kościół zachęca, aby skorzystaniu z niej towarzyszył inny dobry uczynek, np. modlitwa, jałmużna, pomoc potrzebującym czy ofiarowanie dnia w konkretnej intencji.
Dyspensa jest więc nie znakiem „luzu”, ale znakiem mądrej troski Kościoła, który łączy wiarę, prawo i realne życie wiernych – także w czasie świąt.
